Automation Minds
Zespół przy wspólnym stole omawiający plan wdrożenia

7 błędów przy pierwszym wdrożeniu automatyzacji i jak ich uniknąć

Automatyzacja procesówMarcin WróbelAktualizacja: 8 min czytania

Pierwsze wdrożenie automatyzacji ustawia nastawienie firmy na lata. Jeśli skończy się chaosem, kolejny projekt będzie trudno obronić. Oto siedem błędów, które widzimy najczęściej, i sposoby, żeby ich uniknąć.

W skrócie

  • Pierwszy projekt powinien być mały: jeden proces od początku do końca, a nie cały dział naraz.
  • Nie automatyzuj bałaganu. Proces, którego nikt nie potrafi opisać, trzeba najpierw uporządkować.
  • Każde wdrożenie potrzebuje właściciela po stronie firmy, który podejmuje decyzje przy wyjątkach.
  • Testuj na prawdziwych danych, zaplanuj obsługę błędów i powiadomienia, i zapisz, jak wszystko działa.
  • Zespół, który będzie korzystał z automatyzacji, musi być w projekcie od początku, a nie dowiadywać się o nim w dniu startu.
Spis treści

Pierwsze wdrożenie automatyzacji jest trochę jak pierwsza współpraca z nowym dostawcą. Jeśli pójdzie dobrze, firma chętnie wraca po więcej. Jeśli skończy się opóźnieniem, frustracją zespołu i przepływem, który po trzech miesiącach nikt nie wie, jak działa, temat automatyzacji zniknie z agendy na długo.

Większość nieudanych wdrożeń, które widzimy, nie upada przez technologię. Upada przez rzeczy organizacyjne, które łatwo przewidzieć i którym łatwo zapobiec. Poniżej siedem najczęstszych.

1. Zbyt duży zakres na start

„Skoro już automatyzujemy, zróbmy od razu sprzedaż, faktury i raporty.” To zdanie pada często i prawie zawsze kończy się tak samo. Projekt rośnie, priorytety się mieszają, pierwsze efekty widać po pół roku, a zarząd zaczyna pytać, co właściwie się dzieje.

Lepiej wybrać jeden proces i przeprowadzić go od początku do końca. Jeden działający przepływ przekonuje bardziej niż pięć rozpoczętych. Daje też firmie doświadczenie, które przyda się przy kolejnych projektach: wiadomo już, jak testować, kogo zaangażować i ile to faktycznie trwa. Jak wybrać ten pierwszy proces, piszemy w artykule co zautomatyzować w małej firmie.

2. Automatyzowanie procesu, którego nikt nie potrafi opisać

Każdy w dziale robi to trochę inaczej. Jedna osoba sprawdza dane klienta w GUS, druga nie. Jedna wysyła ofertę z CRM, druga z Worda. Jeśli zautomatyzujesz taki proces, musisz wybrać jedną wersję, a zwykle robi się to w pośpiechu, na etapie budowy, bez udziału osób, które proces wykonują.

Zautomatyzowany bałagan to tylko szybszy bałagan. Zanim cokolwiek zbudujesz, rozrysuj proces razem z ludźmi, którzy go wykonują, i ustal jedną, wspólną wersję. Czasem samo uporządkowanie daje połowę efektu. To samo dotyczy danych: jeśli klienci są zdublowani, a statusy wpisywane na kilka sposobów, zacznij od porządku w danych. Jak to zrobić, opisujemy w poradniku od czego zacząć mapowanie procesów.

3. Brak właściciela po stronie firmy

W trakcie wdrożenia pojawia się mnóstwo pytań: co zrobić z klientem bez NIP-u, czy faktura ma wychodzić od razu, kto dostaje powiadomienie, gdy coś się nie zgadza. Jeśli nikt w firmie nie ma prawa podjąć takiej decyzji, projekt staje przy pierwszym wyjątku i czeka na spotkanie, na którym i tak nie ma właściwych osób.

Właściciel procesu to osoba, która zna proces, ma mandat do decyzji i czas, żeby odpowiadać na pytania w ciągu dnia, a nie tygodnia. Nie musi być techniczna. Musi być dostępna i mieć poparcie przełożonych, żeby jej decyzje nie były podważane w połowie projektu.

4. Pomijanie wyjątków

Każdy proces ma przypadki brzegowe. Klient płacący w euro. Faktura z zaliczką, o której pisaliśmy w artykule o integracji CRM z fakturowaniem. Zamówienie odebrane w trzech partiach. Pracownik, który zaczyna pracę od połowy miesiąca. Nowy lead od osoby, która jest już klientem. W głowach ludzi takie sytuacje są oczywiste, więc nikt o nich nie wspomina przy projektowaniu.

Najprostszy sposób, żeby je wyłapać, to przejrzenie prawdziwych przypadków z ostatnich miesięcy i zadanie przy każdym pytania „czy to było standardowe?”. Dla każdego wyjątku trzeba zdecydować: automatyzujemy, czy przekierowujemy do człowieka. Obie odpowiedzi są dobre. Zła jest tylko ta, której nikt nie udzielił.

5. Testy na sztucznych danych

„Klient Testowy, ul. Testowa 1, NIP 1234567890.” Przepływ działa idealnie. Potem przychodzi prawdziwy klient z nazwą firmy zawierającą cudzysłów, adresem w dwóch liniach i numerem telefonu z plusem, i wszystko się sypie.

Testuj na prawdziwych danych, choćby skopiowanych z ostatnich tygodni. Weź przypadki typowe i te najdziwniejsze, jakie uda się znaleźć. Przed pełnym uruchomieniem zaplanuj okres równoległy: automat działa, ale ktoś jeszcze sprawdza każdy wynik. Po tygodniu bez błędów zespół sam zaczyna ufać nowemu rozwiązaniu.

6. Brak obsługi błędów i monitoringu

To błąd, którego skutki widać najpóźniej, a bolą najbardziej. Automatyzacja przestaje działać, bo zmieniło się hasło do systemu, dostawca zaktualizował API albo ktoś usunął pole w CRM. Nikt nie dostaje powiadomienia. Po dwóch tygodniach okazuje się, że faktury nie wychodzą, a zapytania od klientów lądują w próżni.

Każdy przepływ powinien mieć odpowiedź na trzy pytania:

  • co się stanie, gdy jeden z systemów nie odpowie (ponowienie próby, kolejka, powiadomienie),
  • kto dostanie informację o błędzie i jakim kanałem,
  • jak sprawdzić, że przepływ działa, np. prosty raport liczby wykonań z każdego dnia.

Narzędzia takie jak Make czy n8n mają wbudowaną obsługę błędów, ale trzeba ją świadomie skonfigurować. Domyślne ustawienia zwykle nie wystarczają. Więcej o różnicach między platformami piszemy w artykule jak wybrać narzędzie do automatyzacji.

7. Brak dokumentacji i pominięcie zespołu

Ten punkt ma dwie strony, które łączy jedno: wiedza o automatyzacji zostaje w głowie jednej osoby.

Pierwsza strona to dokumentacja. Za pół roku nikt nie będzie pamiętał, dlaczego przepływ sprawdza akurat to pole i czemu faktury dla jednego klienta idą inną ścieżką. Wystarczy prosty opis: co uruchamia przepływ, jakie są kroki, jakie wyjątki, kto jest właścicielem, gdzie szukać błędów. Kilka stron, które oszczędzą tygodnie przy pierwszej zmianie.

Druga strona to ludzie. Zespół, który ma korzystać z automatyzacji, dowiaduje się o niej w dniu startu i od razu szuka powodów, żeby robić po staremu. Nic dziwnego: nikt go nie zapytał, jak pracuje, a nowe rozwiązanie zmienia jego codzienność. Włącz osoby wykonujące proces od pierwszego warsztatu. Znają wyjątki lepiej niż ktokolwiek, a jeśli współtworzą rozwiązanie, będą go bronić, a nie obchodzić.

Jak wygląda dobrze poprowadzony pilotaż

Wszystkie siedem błędów da się ominąć, jeśli pierwsze wdrożenie potraktujesz jako pilotaż z jasnymi zasadami:

  1. 1Jeden proces, opisany i uzgodniony z osobami, które go wykonują.
  2. 2Właściciel po stronie firmy z prawem do decyzji.
  3. 3Pomiar procesu przed startem, żeby było z czym porównać efekt.
  4. 4Lista wyjątków z decyzją przy każdym: automat czy człowiek.
  5. 5Testy na prawdziwych danych i tydzień lub dwa działania równoległego.
  6. 6Obsługa błędów, powiadomienia i prosty raport działania.
  7. 7Dokumentacja i krótkie szkolenie dla zespołu przed startem.
  8. 8Podsumowanie po miesiącu: co działa, co poprawić, co dalej.

Punkt trzeci często jest pomijany, a bez niego trudno potem obronić wynik. Jak policzyć efekt, opisujemy w artykule jak mierzyć ROI automatyzacji.

Sygnały ostrzegawcze w trakcie projektu

Część problemów da się wyłapać, zanim projekt się rozsypie. Jeśli widzisz któryś z tych sygnałów, zatrzymaj się na chwilę i porozmawiaj z zespołem:

  • od dwóch tygodni czekacie na decyzję w sprawie jednego wyjątku,
  • lista wyjątków ciągle rośnie, a każda rozmowa z zespołem przynosi nowe,
  • osoby wykonujące proces nie były na żadnym spotkaniu projektowym,
  • nikt nie potrafi powiedzieć, po czym poznacie, że wdrożenie się udało,
  • zakres rozszerza się o „jeszcze tylko jedną rzecz” co tydzień.

Każdy z tych sygnałów oznacza zwykle, że wrócił któryś z siedmiu błędów. Lepiej przesunąć termin i uporządkować sprawę niż uruchomić przepływ, któremu nikt nie ufa. Tydzień opóźnienia na starcie kosztuje dużo mniej niż miesiące poprawek po uruchomieniu, nie mówiąc o zaufaniu zespołu, które trudno odbudować.

Checklista przed startem

Zanim uruchomisz pierwszą automatyzację, sprawdź, czy:

  • wiesz, kto jest właścicielem procesu i kto dostaje powiadomienia o błędach,
  • proces jest opisany, a opis zna zespół,
  • lista wyjątków jest spisana i każdy ma decyzję,
  • testy przeszły na prawdziwych danych, łącznie z nietypowymi,
  • przepływ działa na koncie technicznym, a nie na prywatnym koncie jednej osoby (to ważne także ze względu na RODO),
  • jest plan na okres równoległy i termin podsumowania.

Jeśli przy którymś punkcie masz wątpliwość, lepiej przesunąć start o tydzień niż naprawiać skutki przez kolejne miesiące.

Co po pilotażu

Udany pilotaż to dopiero początek. Po miesiącu działania warto odpowiedzieć na trzy pytania.

Po pierwsze: czy efekt jest taki, jak zakładaliście? Porównaj wyniki z pomiarem sprzed wdrożenia i zapisz wnioski. Po drugie: kto utrzymuje automatyzację na co dzień, reaguje na błędy i wprowadza zmiany? Jeśli nie ma na to odpowiedzi, za kilka miesięcy przepływ zacznie się psuć. Po trzecie: który proces jest następny?

Przy kolejnych wdrożeniach idzie już szybciej, bo firma ma sprawdzony sposób pracy: warsztat, lista wyjątków, testy, okres równoległy. Warto tylko pilnować, żeby nowe automatyzacje powstawały na tej samej platformie i według tych samych zasad, zamiast rozrastać się w przypadkowe połączenia. Jeśli rozważasz kolejne kroki z wykorzystaniem AI, zajrzyj do artykułu AI w codziennej pracy zespołu.

Z partnerem czy samodzielnie?

Pierwsze wdrożenie można przeprowadzić samodzielnie, zwłaszcza jeśli proces jest prosty. Doświadczenie z zewnątrz przydaje się przede wszystkim w miejscach, które opisaliśmy wyżej: w wyłapywaniu wyjątków, projektowaniu obsługi błędów i prowadzeniu pilotażu tak, żeby dał twarde wyniki. To dokładnie te elementy, na których opiera się nasze doradztwo i optymalizacja procesów. Przy nietypowych systemach i projektach z AI pracujemy w formule opisanej na stronie automatyzacja oraz AI w niestandardowych procesach.

Najczęściej zadawane pytania

Jaki proces wybrać na pierwsze wdrożenie automatyzacji?

Częsty, powtarzalny, z jasnymi regułami i mierzalnym efektem, ale nie krytyczny dla firmy. Dobrze sprawdzają się obsługa zapytań ze strony, wystawianie faktur, cykliczne raporty i onboarding pracowników. Unikaj na start procesów, które każdy robi inaczej albo które zmieniają się co tydzień.

Ile powinien trwać pilotaż automatyzacji?

Zwykle kilka tygodni: czas na opis procesu, budowę, testy na prawdziwych danych i tydzień lub dwa działania równoległego. Podsumowanie warto zrobić po miesiącu od pełnego uruchomienia, gdy widać już efekty i pierwsze wyjątki.

Kto powinien być właścicielem procesu przy wdrożeniu?

Osoba, która zna proces na co dzień, ma prawo podejmować decyzje o jego zasadach i znajdzie czas, żeby odpowiadać na pytania w trakcie projektu. Nie musi znać się na technologii. Najczęściej to kierownik działu albo doświadczony pracownik z mandatem od przełożonego.

Jak sprawdzić, czy automatyzacja działa po uruchomieniu?

Skonfiguruj powiadomienia o błędach do konkretnej osoby i prosty codzienny raport liczby wykonań. Jeśli liczba nagle spada do zera albo rośnie liczba nieudanych prób, wiadomo, że trzeba zareagować. Raz w miesiącu warto też porównać wyniki z pomiarem sprzed wdrożenia.

Co zrobić, gdy zespół nie chce korzystać z nowej automatyzacji?

Najczęściej oznacza to, że zespół nie był włączony w projekt albo automatyzacja nie obsługuje sytuacji, z którymi ludzie mierzą się na co dzień. Zapytaj, co przeszkadza, i sprawdź, czy chodzi o nieobsłużone wyjątki. Na przyszłość zapraszaj osoby wykonujące proces od pierwszego warsztatu.

Jak możemy pomóc

Autor

Marcin Wróbel

AI / Automation Project Manager

Marcin prowadzi w Automation Minds projekty automatyzacji i wdrożeń AI, od pierwszej rozmowy o procesie aż po uruchomienie i opiekę po starcie. Pracuje z zespołami sprzedaży, finansów, HR i obsługi klienta, łącząc systemy, które wcześniej nie wymieniały między sobą danych. W Poradniku pisze o tym, co widzi przy wdrożeniach: gdzie automatyzacja szybko się zwraca, a gdzie lepiej się wstrzymać.

Bezpłatna konsultacja 30 min

Planujesz pierwsze wdrożenie i chcesz ominąć te pułapki?

Przejdziemy z tobą przez proces, który chcesz zautomatyzować, i wskażemy miejsca, w których projekty najczęściej się sypią. Bez zobowiązań, w 30 minut.

  • 30 minut rozmowy o waszych procesach i wąskich gardłach
  • Wskazanie 1–2 obszarów z najszybszym zwrotem z automatyzacji
  • Oddzwonimy w ciągu 1 dnia roboczego